“Big Techy to nie święte krowy”. Zandberg wnioskuje o kontrolę UOKiK w Google.
W czwartek współprzewodniczący Razem Adrian Zandberg spotkał się z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomaszem Chróstnym. Poseł zwrócił się z wnioskiem o kontrolę, czy Google nie narusza zbiorowych interesów konsumentów. Chodzi o narzędzia AI, za dostep do których amerykański gigant pobiera roczny abonament. Google sprzedawał użytkownikom usługę o konkretnych parametrach, a po czym - w trakcie subskrypcji - drastycznie ją ograniczył.
Limity magicznie zmniejszone
W ramach pakietu AI Pro Google oferuje użytkownikom płatny dostęp do dużych modeli językowych za pośrednictwem oprogramowania Antigravity. Kluczowym parametrem takiej usługi są limity (ograniczenie zapytań możliwych do wykonania w określonym czasie). Z opisu usługi wynikało, że limity te będą odnawiane co 5 godzin. W ostatnich tygodniach limity zostały jednak bez ostrzeżenia radykalnie obniżone, a czas ich odnawiania znacząco wydłużony – do 7 dni. Właśnie na tę uderzającą w konsumentów praktykę zwrócił uwagę poseł Adrian Zandberg.
Znaczenie sztucznej inteligencji w gospodarce będzie rosło. Dziś decyduje się, na jakich zasadach to się wydarzy. W tej sprawie nie chodzi tylko o programistów. Jeżeli pozwolimy Big Techom na takie praktyki, to wkrótce rachunek będzie wysoki - dla wszystkich. Dlatego państwo powinno reagować szybko i zdecydowanie – podkreślał Zandberg
Jak przypominał lider Razem, polskie państwo dysponuje narzędziami ochrony interesy konsumentów
Jeżeli firma sprzedaje konkretną usługę na konkretne pieniądze, to powinna ją dostarczyć albo oddać pieniądze. To zdroworozsądkowa, uczciwa zasada. Nie ma powodu, żeby traktować Big Techy jak święte krowy. Po naszej stronie Atlantyku mamy narzędzia, żeby chronić konsumentów. Czas je wykorzystać – apelował Zandberg
Poseł zwrócił się o postępowanie UOKiK, aby wyjaśnić, czy doszło do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.